Park Krajobrazowy

Rozdz. 01 Rozdz. 02 Rozdz. 03 Rozdz. 04 Rozdz. 05 Rozdz. 06 Rozdz. 07 Rozdz. 08 Rozdz. 09 Rozdz. 10 Rozdz. 11 Rozdz. 12 Rozdz. 13 Rozdz. 14 Rozdz. 15 Rozdz. 16 Rozdz. 17 Rozdz. 18 Rozdz. 19 Rozdz. 20 Rozdz. 21

Ewangelia Jana rozdz. 13

(1) A przed świętem Paschy Jezus, wiedząc, że nadeszła jego godzina, aby przeszedł z tego świata do Ojca, umiłowawszy swoich, którzy byli na świecie, umiłował ich aż do końca. (2) A gdy była wieczerza i diabeł już włożył w serce Judasza, syna Szymona Iskarioty, zamysł, aby go wydać; (3) Jezus, wiedząc, że Ojciec dał wszystko w jego ręce i że od Boga wyszedł, i do Boga idzie; (4) Wstał od wieczerzy i złożył szaty, a wziąwszy płócienny ręcznik, przepasał się. (5) Potem nalał wody do miednicy i zaczął myć nogi uczniom, i wycierać ręcznikiem, którym był przepasany. (6) I podszedł do Szymona Piotra, a on powiedział do niego: Panie, ty chcesz mi umyć nogi? (7) Jezus mu odpowiedział: Tego, co ja czynię, ty teraz nie rozumiesz, ale potem zrozumiesz. (8) Piotr mu powiedział: Nigdy nie będziesz mył moich nóg. Jezus mu odpowiedział: Jeśli cię nie umyję, nie będziesz miał działu ze mną. (9) Wtedy Szymon Piotr powiedział do niego: Panie, nie tylko moje nogi, ale i ręce, i głowę. (10) Jezus mu odpowiedział: Kto jest umyty, potrzebuje umyć tylko nogi, bo cały jest czysty. I wy jesteście czyści, lecz nie wszyscy. (11) Wiedział bowiem, kto ma go wydać, dlatego powiedział: Nie wszyscy jesteście czyści. (12) Gdy więc umył im nogi i wziął swoje szaty, usiadłszy znowu za stołem, powiedział do nich: Czy rozumiecie, co wam uczyniłem? (13) Wy nazywacie mnie Nauczycielem i Panem i dobrze mówicie, bo nim jestem. (14) Jeśli więc ja, Pan i Nauczyciel, umyłem wam nogi i wy powinniście sobie nawzajem myć nogi. (15) Dałem wam bowiem przykład, abyście i wy czynili tak, jak ja wam uczyniłem. (16) Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam: Sługa nie jest większy od swego pana ani posłaniec nie jest większy od tego, który go posłał. (17) Jeśli to wiecie, będziecie błogosławieni, gdy tak uczynicie. (18) Nie mówię o was wszystkich. Ja wiem, których wybrałem, ale żeby się wypełniło Pismo: Ten, który je ze mną chleb, podniósł przeciwko mnie swoją piętę. (19) Teraz wam mówię, zanim to się stanie, abyście, gdy to się stanie, uwierzyli, że ja jestem. (20) Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam: Kto przyjmuje tego, którego ja poślę, mnie przyjmuje, a kto mnie przyjmuje, przyjmuje tego, który mnie posłał. (21) To powiedziawszy, Jezus wzruszył się w duchu i oświadczył: Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam, że jeden z was mnie wyda. (22) Wtedy uczniowie spojrzeli po sobie, niepewni, o kim to mówił. (23) A jeden z jego uczniów, ten, którego Jezus miłował, położył się na piersi Jezusa. (24) Skinął więc na niego Szymon Piotr, aby się wypytał, kto jest tym, o którym mówił. (25) A on, położywszy się na piersi Jezusa, zapytał go: Panie, kto to jest? (26) Jezus odpowiedział: To ten, któremu podam umoczony kawałek chleba. A umoczywszy kawałek chleba, dał Judaszowi Iskariocie, synowi Szymona. (27) A zaraz po tym kawałku chleba wszedł w niego szatan. Wtedy Jezus powiedział do niego: Co masz robić, rób szybko. (28) Żaden jednak z obecnych przy stole nie zrozumiał, dlaczego mu to powiedział. (29) A ponieważ Judasz miał sakiewkę, niektórzy sądzili, że Jezus mu powiedział: Nakup, czego nam potrzeba na święto, albo żeby coś dał ubogim. (30) Wtedy on wziął ten kawałek chleba i natychmiast wyszedł. A była noc. (31) A gdy wyszedł, Jezus powiedział: Teraz jest uwielbiony Syn Człowieczy i Bóg jest w nim uwielbiony. (32) A jeśli Bóg jest w nim uwielbiony, to go też Bóg uwielbi sam w sobie, i to wkrótce go uwielbi. (33) Dzieci, jeszcze krótko jestem z wami. Będziecie mnie szukać, ale jak powiedziałem Żydom: Gdzie ja idę, wy przyjść nie możecie - tak i wam teraz mówię. (34) Daję wam nowe przykazanie, abyście się wzajemnie miłowali; tak jak ja was umiłowałem, abyście i wy wzajemnie się miłowali. (35) Po tym wszyscy poznają, że jesteście moimi uczniami, jeśli będziecie się wzajemnie miłować. (36) Zapytał go Szymon Piotr: Panie, dokąd idziesz? Jezus mu odpowiedział: Dokąd ja idę, ty teraz za mną iść nie możesz, ale potem pójdziesz. (37) Wtedy Piotr powiedział mu: Panie, czemu teraz nie mogę iść za tobą? Moje życie oddam za ciebie. (38) Jezus mu odpowiedział: Swoje życie za mnie oddasz? Zaprawdę, zaprawdę powiadam ci: Zanim kogut zapieje, trzy razy się mnie wyprzesz.

Ewangelia Jana 13:1-38, Uwspółcześniona Biblia Gdańska

Ewangelia Jana rozdz. 12

(1) Na sześć dni przed Paschą Jezus przyszedł do Betanii, gdzie był Łazarz, który umarł, a którego wskrzesił z martwych. (2) Tam przygotowali mu wieczerzę, a Marta usługiwała. Łazarz zaś był jednym z tych, którzy razem z nim siedzieli przy stole. (3) Wówczas Maria, wziąwszy funt bardzo drogiej maści nardowej, namaściła nogi Jezusa i wytarła je swoimi włosami, a dom napełnił się wonią tej maści. (4) Wtedy jeden z jego uczniów, Judasz Iskariota, syn Szymona, ten, który miał go zdradzić, powiedział: (5) Dlaczego tej maści nie sprzedano za trzysta groszy i nie rozdano ich ubogim? (6) A to mówił nie dlatego, że troszczył się o ubogich, ale ponieważ był złodziejem i miał sakiewkę, a nosił to, co do niej włożono. (7) Wtedy Jezus powiedział: Zostaw ją; zachowała to na dzień mego pogrzebu. (8) Ubogich bowiem zawsze macie u siebie, ale mnie nie zawsze będziecie mieć. (9) Wtedy wielu Żydów dowiedziało się, że tam jest; i przyszli nie tylko z powodu Jezusa, ale także, by zobaczyć Łazarza, którego wskrzesił z martwych. (10) I naradzali się naczelni kapłani nad tym, żeby zabić również Łazarza; (11) Gdyż z jego powodu wielu spośród Żydów odstąpiło i uwierzyło w Jezusa. (12) Nazajutrz mnóstwo ludzi, którzy przyszli na święto, usłyszawszy, że Jezus idzie do Jerozolimy; (13) Nabrało gałązek palmowych, wyszło mu naprzeciw i wołało: Hosanna! Błogosławiony, który przychodzi w imieniu Pana, król Izraela! (14) A Jezus, znalazłszy oślątko, wsiadł na nie, jak jest napisane: (15) Nie bój się, córko Syjonu. Oto twój król przychodzi, siedząc na oślątku. (16) Z początku jego uczniowie tego nie zrozumieli, ale gdy Jezus został uwielbiony, wtedy przypomnieli sobie, że to było o nim napisane i że mu tak uczynili. (17) Dawali więc świadectwo ludzie, którzy z nim byli, gdy Łazarza wywołał z grobowca i wskrzesił go z martwych. (18) Dlatego też ludzie wyszli mu naprzeciw, bo usłyszeli, że on uczynił ten cud. (19) Wtedy faryzeusze mówili między sobą: Widzicie, że nic nie zdziałacie. Oto świat poszedł za nim. (20) A wśród tych, którzy przychodzili do Jerozolimy, żeby oddać cześć Bogu w święto, byli pewni Grecy. (21) Oni to przyszli do Filipa, który był z Betsaidy w Galilei, i prosili go: Panie, chcemy zobaczyć Jezusa. (22) Filip przyszedł i powiedział Andrzejowi, a z kolei Andrzej i Filip powiedzieli Jezusowi. (23) A Jezus im odpowiedział: Nadeszła godzina, aby Syn Człowieczy został uwielbiony. (24) Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam: Jeśli ziarno pszenicy, wpadłszy w ziemię, nie obumrze, samo zostaje. Jeśli jednak obumrze, wydaje obfity plon. (25) Kto miłuje swoje życie, utraci je, a kto nienawidzi swego życia na tym świecie, zachowa je na życie wieczne. (26) Jeśli ktoś mi służy, niech idzie za mną, a gdzie ja jestem, tam będzie i mój sługa. A jeśli ktoś będzie mi służył, uczci go mój Ojciec. (27) Teraz moja dusza jest zatrwożona. I cóż powiem? Ojcze, zachowaj mnie od tej godziny? Przecież dlatego przyszedłem na tę godzinę. (28) Ojcze, uwielbij swoje imię. Wtedy rozległ się głos z nieba: Uwielbiłem i jeszcze uwielbię. (29) A ludzie, którzy stali i słyszeli, mówili: Zagrzmiało. A inni mówili: Anioł do niego przemówił. (30) Jezus odpowiedział: Ten głos rozległ się nie ze względu na mnie, ale ze względu na was. (31) Teraz odbywa się sąd tego świata, teraz władca tego świata będzie wyrzucony precz. (32) A ja, jeśli będę wywyższony nad ziemię, pociągnę wszystkich do siebie. (33) A mówił to, dając znać, jaką śmiercią miał umrzeć. (34) Ludzie mu odpowiedzieli: Dowiedzieliśmy się z prawa, że Chrystus trwa na wieki. Jakże więc ty możesz mówić, że Syn Człowieczy musi być wywyższony? Któż to jest Syn Człowieczy? (35) Wtedy Jezus powiedział im: Jeszcze przez krótki czas jest z wami światłość. Chodźcie więc, dopóki macie światłość, żeby was ciemność nie ogarnęła. Bo kto chodzi w ciemności, nie wie, dokąd idzie. (36) Dopóki macie światłość, wierzcie w światłość, abyście byli synami światłości. Gdy Jezus to powiedział, odszedł i ukrył się przed nimi. (37) A choć tak wiele cudów uczynił wobec nich, jednak nie uwierzyli w niego; (38) Aby się wypełniło słowo, które powiedział prorok Izajasz: Panie, któż uwierzył naszemu głoszeniu? I komu ramię Pańskie zostało objawione? (39) Dlatego nie mogli uwierzyć, bo jeszcze Izajasz powiedział: (40) Zaślepił ich oczy i zatwardził ich serce, aby oczami nie widzieli i sercem nie zrozumieli, aby się nie nawrócili, żebym ich nie uzdrowił. (41) To powiedział Izajasz, gdy widział jego chwałę i mówił o nim. (42) Jednak i z przełożonych wielu uwierzyło w niego, ale z powodu faryzeuszy nie wyznawali go, aby nie wyłączono ich z synagogi. (43) Umiłowali bowiem chwałę ludzką bardziej niż chwałę Bożą. (44) A Jezus wołał: Kto wierzy we mnie, nie we mnie wierzy, ale w tego, który mnie posłał. (45) I kto mnie widzi, widzi tego, który mnie posłał. (46) Ja, światłość, przyszedłem na świat, aby każdy, kto wierzy we mnie, nie pozostał w ciemności. (47) A jeśli ktoś słucha moich słów, a nie uwierzy, ja go nie sądzę. Nie przyszedłem bowiem po to, żeby sądzić świat, ale żeby zbawić świat. (48) Kto mną gardzi i nie przyjmuje moich słów, ma kogoś, kto go sądzi: słowo, które ja mówiłem, ono go osądzi w dniu ostatecznym. (49) Bo ja nie mówiłem sam od siebie, ale ten, który mnie posłał, Ojciec, on mi dał nakaz, co mam powiedzieć i co mówić. (50) I wiem, że jego nakaz jest życiem wiecznym. Dlatego to, co ja wam mówię, mówię tak, jak mi powiedział Ojciec.

Ewangelia Jana 12:1-50, Uwspółcześniona Biblia Gdańska

Ewangelia Jana rozdz. 11

(1) A był chory pewien człowiek, Łazarz z Betanii, z miasteczka Marii i jej siostry Marty. (2) A to była ta Maria, która namaściła Pana maścią i wycierała jego nogi swoimi włosami. Jej to brat, Łazarz, chorował. (3) Siostry więc posłały do niego wiadomość: Panie, oto ten, którego miłujesz, choruje. (4) A gdy Jezus to usłyszał, powiedział: Ta choroba nie jest na śmierć, ale na chwałę Bożą, aby przez nią był uwielbiony Syn Boży. (5) Jezus zaś miłował Martę i jej siostrę, i Łazarza. (6) A gdy usłyszał, że choruje, został jeszcze dwa dni w miejscu, w którym przebywał. (7) Lecz potem powiedział do swoich uczniów: Chodźmy znowu do Judei. (8) Uczniowie mu powiedzieli: Mistrzu, Żydzi dopiero co usiłowali cię ukamienować, a znowu tam idziesz? (9) Jezus odpowiedział: Czyż dzień nie ma dwunastu godzin? Jeśli ktoś chodzi we dnie, nie potknie się, bo widzi światłość tego świata. (10) A jeśli ktoś chodzi w nocy, potknie się, bo nie ma w nim światłości. (11) To powiedział, a potem dodał: Łazarz, nasz przyjaciel, śpi, ale idę, aby obudzić go ze snu. (12) Wtedy jego uczniowie powiedzieli: Panie, jeśli śpi, będzie zdrowy. (13) Ale Jezus mówił o jego śmierci, lecz oni myśleli, że mówił o zaśnięciu zwykłym snem. (14) Wówczas Jezus powiedział im otwarcie: Łazarz umarł. (15) I ze względu na was raduję się, że mnie tam nie było, abyście uwierzyli. Ale chodźmy do niego. (16) Wtedy Tomasz, zwany Didymos, powiedział do współuczniów: Chodźmy i my, aby z nim umrzeć. (17) Kiedy Jezus przyszedł, zastał go już cztery dni leżącego w grobie. (18) A Betania była niedaleko Jerozolimy, w odległości około piętnastu stadiów. (19) A wielu Żydów przyszło do Marty i Marii, aby je pocieszyć po stracie brata. (20) Gdy Marta usłyszała, że Jezus nadchodzi, wybiegła mu naprzeciw. Ale Maria siedziała w domu. (21) I powiedziała Marta do Jezusa: Panie, gdybyś tu był, mój brat by nie umarł. (22) Ale i teraz wiem, że Bóg da tobie, o cokolwiek go poprosisz. (23) Jezus jej odpowiedział: Twój brat zmartwychwstanie. (24) Marta mu powiedziała: Wiem, że zmartwychwstanie przy zmartwychwstaniu w dniu ostatecznym. (25) I powiedział do niej Jezus: Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem. Kto we mnie wierzy, choćby i umarł, będzie żył. (26) A każdy, kto żyje i wierzy we mnie, nigdy nie umrze. Czy wierzysz w to? (27) Odpowiedziała mu: Tak, Panie. Ja uwierzyłam, że ty jesteś Chrystusem, Synem Bożym, który miał przyjść na świat. (28) A to powiedziawszy, poszła i potajemnie zawołała swoją siostrę Marię, i powiedziała: Jest tu Nauczyciel i woła cię. (29) Gdy tylko ona to usłyszała, zaraz wstała i poszła do niego. (30) A Jezus jeszcze nie wszedł do miasteczka, lecz był na tym miejscu, gdzie Marta wyszła mu naprzeciw. (31) Wtedy Żydzi, którzy byli z nią w domu i pocieszali ją, widząc, że Maria szybko wstała i wyszła, poszli za nią, mówiąc: Idzie do grobu, aby tam płakać. (32) A gdy Maria przyszła tam, gdzie był Jezus, ujrzała go, przypadła mu do nóg i powiedziała: Panie, gdybyś tu był, mój brat by nie umarł. (33) Kiedy Jezus zobaczył ją płaczącą i płaczących Żydów, którzy z nią przyszli, rozrzewnił się w duchu i zasmucił się. (34) I zapytał: Gdzie go położyliście? Odpowiedzieli mu: Panie, chodź i zobacz. (35) I Jezus zapłakał. (36) Wtedy Żydzi powiedzieli: Patrzcie, jak go miłował. (37) A niektórzy z nich mówili: Czyż ten, który otworzył oczy ślepego, nie mógł sprawić, aby on nie umarł? (38) Jezus zaś ponownie się rozrzewnił i przyszedł do grobu. Była to jaskinia, a u jej wejścia był położony kamień. (39) I powiedział Jezus: Usuńcie ten kamień. Powiedziała do niego Marta, siostra zmarłego: Panie, już cuchnie, bo od czterech dni leży w grobie. (40) Jezus jej rzekł: Czyż nie powiedziałem ci, że jeśli uwierzysz, ujrzysz chwałę Bożą? (41) Wtedy usunęli kamień z miejsca, gdzie był położony zmarły. Jezus zaś podniósł oczy w górę i powiedział: Ojcze, dziękuję ci, że mnie wysłuchałeś. (42) A ja wiedziałem, że mnie zawsze wysłuchujesz, ale powiedziałem to ze względu na stojących wokoło ludzi, aby uwierzyli, że ty mnie posłałeś. (43) Gdy to powiedział, zawołał donośnym głosem: Łazarzu, wyjdź na zewnątrz! (44) I wyszedł ten, który umarł, mając ręce i nogi powiązane opaskami, a twarz obwiązaną chustką. Powiedział do nich Jezus: Rozwiążcie go i pozwólcie mu odejść. (45) Wielu więc z Żydów, którzy przyszli do Marii i widzieli to, czego Jezus dokonał, uwierzyło w niego. (46) Lecz niektórzy z nich odeszli do faryzeuszy i powiedzieli im, co Jezus uczynił. (47) Wtedy naczelni kapłani i faryzeusze zebrali się na naradę i mówili: Co zrobimy? Bo ten człowiek czyni wiele cudów. (48) Jeśli go tak zostawimy, wszyscy uwierzą w niego i przyjdą Rzymianie, i zabiorą nam to nasze miejsce i naród. (49) A jeden z nich, Kajfasz, który był tego roku najwyższym kapłanem, powiedział do nich: Wy nic nie wiecie; (50) I nie bierzecie pod uwagę, że pożyteczniej jest dla nas, żeby jeden człowiek umarł za lud, a żeby cały ten naród nie zginął. (51) A nie mówił tego sam od siebie, ale będąc tego roku najwyższym kapłanem, prorokował, że Jezus miał umrzeć za ten naród; (52) A nie tylko za ten naród, ale też po to, aby zgromadzić w jedno rozproszone dzieci Boże. (53) Od tego więc dnia naradzali się wspólnie nad tym, aby go zabić. (54) A Jezus już nie chodził jawnie wśród Żydów, ale odszedł stamtąd do krainy, która leży w pobliżu pustyni, do miasta zwanego Efraim, i tam mieszkał ze swoimi uczniami. (55) A zbliżała się Pascha żydowska. I wielu z tej okolicy szło do Jerozolimy przed Paschą, aby się oczyścić. (56) Szukali Jezusa i stojąc w świątyni, mówili jedni do drugich: Czy myślicie, że nie przyjdzie na święto? (57) A naczelni kapłani i faryzeusze wydali nakaz, aby, jeśli ktoś się dowie, gdzie jest, oznajmił to, żeby go mogli schwytać.

Ewangelia Jana 11:1-57, Uwspółcześniona Biblia Gdańska

Ewangelia Jana rozdz. 10

(1) Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam: Kto nie wchodzi do owczarni drzwiami, ale wchodzi inną drogą, ten jest złodziejem i bandytą. (2) Lecz kto wchodzi drzwiami, jest pasterzem owiec. (3) Temu odźwierny otwiera i owce słuchają jego głosu, a on woła swoje własne owce po imieniu i wyprowadza je. (4) A gdy wypuści swoje owce, idzie przed nimi, a owce idą za nim, bo znają jego głos. (5) Ale za obcym nie idą, lecz uciekają od niego, bo nie znają głosu obcych. (6) Tę przypowieść powiedział im Jezus, lecz oni nie zrozumieli tego, co im mówił. (7) Wtedy Jezus znowu powiedział do nich: Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam: Ja jestem drzwiami dla owiec. (8) Wszyscy, ilu ich przede mną przyszło, są złodziejami i bandytami, ale owce ich nie słuchały. (9) Ja jestem drzwiami. Jeśli ktoś wejdzie przeze mnie, będzie zbawiony; wejdzie i wyjdzie, i znajdzie pastwisko. (10) Złodziej przychodzi tylko po to, żeby kraść, zabijać i niszczyć. Ja przyszedłem, aby miały życie i aby miały je w obfitości. (11) Ja jestem dobrym pasterzem. Dobry pasterz oddaje swoje życie za owce. (12) Lecz najemnik, który nie jest pasterzem, do którego owce nie należą, widząc nadchodzącego wilka, opuszcza owce i ucieka, a wilk porywa i rozprasza owce. (13) Najemnik ucieka, bo jest najemnikiem i nie troszczy się o owce. (14) Ja jestem dobrym pasterzem i znam moje owce, a moje mnie znają. (15) Jak mnie zna Ojciec, i ja znam Ojca; i oddaję moje życie za owce. (16) A mam także inne owce, które nie są z tej owczarni. Również te muszę przyprowadzić i będą słuchać mego głosu, i będzie jedna owczarnia i jeden pasterz. (17) Dlatego Ojciec mnie miłuje, bo ja oddaję swoje życie, aby je znowu wziąć. (18) Nikt mi go nie odbiera, ale ja oddaję je sam z siebie. Mam moc je oddać i mam moc znowu je wziąć. Ten nakaz otrzymałem od mego Ojca. (19) Wtedy znowu nastąpił rozłam wśród Żydów z powodu tych słów. (20) I wielu z nich mówiło: Ma demona i szaleje. Czemu go słuchacie? (21) Inni mówili: To nie są słowa człowieka mającego demona. Czy demon może otwierać oczy ślepych? (22) Była wtedy w Jerozolimie uroczystość poświęcenia świątyni. A była zima. (23) I przechadzał się Jezus w świątyni, w przedsionku Salomona. (24) Wtedy Żydzi obstąpili go i zapytali: Jak długo będziesz nas trzymał w niepewności? Jeśli ty jesteś Chrystusem, powiedz nam otwarcie. (25) Jezus im odpowiedział: Powiedziałem wam, a nie wierzycie. Dzieła, które wykonuję w imieniu mego Ojca, one świadczą o mnie. (26) Ale wy nie wierzycie, bo nie jesteście z moich owiec, jak wam powiedziałem. (27) Moje owce słuchają mego głosu i ja je znam, a one idą za mną. (28) A ja daję im życie wieczne i nigdy nie zginą ani nikt nie wydrze ich z mojej ręki. (29) Mój Ojciec, który mi je dał, większy jest od wszystkich i nikt nie może wydrzeć ich z ręki mego Ojca. (30) Ja i Ojciec jedno jesteśmy. (31) Wtedy Żydzi znowu porwali kamienie, aby go ukamienować. (32) Jezus powiedział do nich: Ukazałem wam wiele dobrych uczynków od mego Ojca. Za który z tych uczynków mnie kamienujecie? (33) Odpowiedzieli mu Żydzi: Nie kamienujemy cię za dobry uczynek, ale za bluźnierstwo, to znaczy, że ty, będąc człowiekiem, czynisz samego siebie Bogiem. (34) Jezus im odpowiedział: Czy nie jest napisane w waszym Prawie: Ja powiedziałem: Jesteście bogami? (35) Jeśli nazwał bogami tych, do których doszło słowo Boże, a Pismo nie może być naruszone; (36) To jakże do mnie, którego Ojciec uświęcił i posłał na świat, mówicie: Bluźnisz, bo powiedziałem: Jestem Synem Bożym? (37) Jeśli nie wykonuję dzieł mego Ojca, nie wierzcie mi. (38) A jeśli wykonuję, choćbyście mnie nie wierzyli, wierzcie uczynkom, abyście poznali i uwierzyli, że Ojciec jest we mnie, a ja w nim. (39) Znowu więc usiłowali go schwytać, ale wymknął się im z rąk. (40) I ponownie odszedł za Jordan, na miejsce, gdzie przedtem Jan chrzcił, i tam przebywał. (41) A wielu przychodziło do niego i mówiło: Jan wprawdzie nie uczynił żadnego cudu, ale wszystko, co Jan o nim powiedział, było prawdziwe. (42) I wielu tam uwierzyło w niego.

Ewangelia Jana 10:1-42, Uwspółcześniona Biblia Gdańska

Ewangelia Jana rozdz. 9

(1) A przechodząc, zobaczył człowieka ślepego od urodzenia. (2) I pytali go jego uczniowie: Mistrzu, kto zgrzeszył, on czy jego rodzice, że się urodził ślepy? (3) Jezus odpowiedział: Ani on nie zgrzeszył, ani jego rodzice, ale stało się tak, żeby się na nim objawiły dzieła Boga. (4) Ja muszę wykonywać dzieła tego, który mnie posłał, dopóki jest dzień. Nadchodzi noc, gdy nikt nie będzie mógł działać. (5) Dopóki jestem na świecie, jestem światłością świata. (6) To powiedziawszy, splunął na ziemię, zrobił błoto ze śliny i pomazał tym błotem oczy ślepego. (7) I powiedział do niego: Idź, umyj się w sadzawce Siloam - co się tłumaczy: Posłany. Poszedł więc, umył się i wrócił, widząc. (8) A sąsiedzi i ci, którzy go przedtem widywali ślepego, mówili: Czy to nie jest ten, który siadał i żebrał? (9) Jedni mówili: To on. A inni: Jest do niego podobny. Lecz on mówił: To ja jestem. (10) Wtedy zapytali go: Jak zostały otworzone twoje oczy? (11) A on odpowiedział: Człowiek, którego nazywają Jezusem, zrobił błoto, pomazał moje oczy i powiedział do mnie: Idź do sadzawki Siloam i umyj się. Poszedłem więc, umyłem się i przejrzałem. (12) Wtedy zapytali go: Gdzież on jest? Odpowiedział: Nie wiem. (13) Przyprowadzili więc do faryzeuszy tego, który przedtem był ślepy. (14) A tego dnia, gdy Jezus zrobił błoto i otworzył jego oczy, był szabat. (15) Wówczas również faryzeusze pytali go, w jaki sposób przejrzał. A on im odpowiedział: Nałożył mi błoto na oczy, umyłem się i widzę. (16) Wtedy niektórzy z faryzeuszy powiedzieli: Ten człowiek nie jest z Boga, bo nie przestrzega szabatu. Inni natomiast mówili: Jak może grzeszny człowiek czynić takie cuda? I nastąpił wśród nich rozłam. (17) Zapytali więc znowu ślepego: Co mówisz o nim, skoro otworzył twoje oczy? A on odpowiedział: Jest prorokiem. (18) A Żydzi nie wierzyli, że był ślepy i odzyskał wzrok, aż zawołali rodziców tego, który przejrzał. (19) I pytali ich: Czy to jest wasz syn, o którym mówicie, że się urodził ślepy? Jakże więc teraz widzi? (20) Odpowiedzieli im jego rodzice: Wiemy, że to jest nasz syn i że się urodził ślepy. (21) Lecz jakim sposobem teraz widzi, nie wiemy, ani kto otworzył jego oczy, nie wiemy. Ma swoje lata, pytajcie go, on sam o sobie powie. (22) Tak mówili jego rodzice, bo bali się Żydów. Żydzi bowiem już postanowili, że każdy, kto wyzna, iż on jest Chrystusem, będzie wyłączony z synagogi. (23) Dlatego jego rodzice powiedzieli: Ma swoje lata, jego pytajcie. (24) Wtedy znowu zawołali tego człowieka, który był ślepy i powiedzieli do niego: Oddaj chwałę Bogu. My wiemy, że ten człowiek jest grzeszny. (25) A on odpowiedział: Czy jest grzeszny, nie wiem. To tylko wiem, że byłem ślepy, a teraz widzę. (26) I zapytali go znowu: Cóż ci uczynił? Jak otworzył twoje oczy? (27) Odpowiedział im: Już wam powiedziałem, a nie słuchaliście. Dlaczego jeszcze chcecie słuchać? Czy i wy chcecie być jego uczniami? (28) Wtedy złorzeczyli mu i powiedzieli: Ty bądź sobie jego uczniem, my zaś jesteśmy uczniami Mojżesza. (29) My wiemy, że Bóg mówił do Mojżesza, lecz skąd on jest, nie wiemy. (30) Odpowiedział im ten człowiek: To naprawdę rzecz dziwna, że wy nie wiecie, skąd jest, a otworzył moje oczy. (31) A wiemy, że Bóg nie wysłuchuje grzeszników, ale jeśli ktoś jest czcicielem Boga i wypełnia jego wolę, tego wysłuchuje. (32) Od wieków nie słyszano, aby ktoś otworzył oczy ślepego od urodzenia. (33) Gdyby on nie był od Boga, nie mógłby nic uczynić. (34) Odpowiedzieli mu: Urodziłeś się cały w grzechach i ty nas uczysz? I wypędzili go precz. (35) A gdy Jezus usłyszał, że go wypędzili, znalazł go i zapytał: Czy wierzysz w Syna Bożego? (36) A on odpowiedział: A któż to jest, Panie, abym w niego wierzył? (37) I powiedział do niego Jezus: I widziałeś go, i ten, który mówi z tobą, jest nim. (38) A on powiedział: Wierzę, Panie! I oddał mu pokłon. (39) Jezus mu powiedział: Przyszedłem na ten świat na sąd, aby ci, którzy nie widzą, widzieli, a ci, którzy widzą, stali się ślepi. (40) I usłyszeli to niektórzy z faryzeuszy, którzy z nim byli, i zapytali go: Czy i my jesteśmy ślepi? (41) Jezus im odpowiedział: Gdybyście byli ślepi, nie mielibyście grzechu, lecz teraz mówicie: Widzimy - dlatego wasz grzech pozostaje.

Ewangelia Jana 9:1-41, Uwspółcześniona Biblia Gdańska

Ewangelia Jana rozdz. 8

(1) A Jezus poszedł na Górę Oliwną. (2) Potem znowu wcześnie rano przyszedł do świątyni, a cały lud zszedł się do niego. I siadłszy, nauczał ich. (3) I przyprowadzili do niego uczeni w Piśmie i faryzeusze kobietę przyłapaną na cudzołóstwie, a postawiwszy ją pośrodku; (4) Powiedzieli do niego: Nauczycielu, tę kobietę przyłapano na uczynku cudzołóstwa. (5) W prawie Mojżesz nakazał nam takie kamienować. A ty co mówisz? (6) A mówili to, wystawiając go na próbę, aby mogli go oskarżyć. Jezus zaś, schyliwszy się, pisał palcem po ziemi. (7) A gdy nie przestawali go pytać, podniósł się i powiedział do nich: Kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci w nią kamieniem. (8) I znowu schyliwszy się, pisał po ziemi. (9) A gdy oni to usłyszeli, będąc przekonani przez sumienie, odchodzili jeden po drugim, począwszy od starszych aż do ostatnich. Pozostał tylko sam Jezus i ta kobieta stojąca pośrodku. (10) A Jezus podniósł się i nie widząc nikogo oprócz tej kobiety, powiedział do niej: Kobieto, gdzież są ci, którzy cię oskarżali? Nikt cię nie potępił? (11) Ona odpowiedziała: Nikt, Panie. A Jezus powiedział do niej: I ja ciebie nie potępiam. Idź i już więcej nie grzesz. (12) Jezus znowu powiedział do nich: Ja jestem światłością świata. Kto idzie za mną, nie będzie chodził w ciemności, ale będzie miał światłość życia. (13) Powiedzieli więc do niego faryzeusze: Ty świadczysz sam o sobie, a twoje świadectwo nie jest prawdziwe. (14) Odpowiedział im Jezus: Chociaż ja świadczę sam o sobie, jednak moje świadectwo jest prawdziwe, bo wiem, skąd przyszedłem i dokąd idę. Lecz wy nie wiecie, skąd przyszedłem i dokąd idę. (15) Wy sądzicie według ciała, ale ja nie sądzę nikogo. (16) A choćbym i sądził, mój sąd jest prawdziwy, bo nie jestem sam, ale jestem ja i Ojciec, który mnie posłał. (17) A w waszym Prawie jest napisane, że świadectwo dwóch ludzi jest prawdziwe. (18) Ja jestem tym, który świadczy sam o sobie i świadczy o mnie Ojciec, który mnie posłał. (19) Wtedy zapytali go: Gdzie jest twój Ojciec? Jezus odpowiedział: Nie znacie ani mnie, ani mego Ojca. Gdybyście mnie znali, znalibyście i mego Ojca. (20) Te słowa mówił Jezus w skarbcu, nauczając w świątyni, a nikt go nie schwytał, bo jeszcze nie nadeszła jego godzina. (21) Wówczas Jezus znowu powiedział do nich: Ja odchodzę, a wy będziecie mnie szukać i umrzecie w swoim grzechu. Gdzie ja idę, wy przyjść nie możecie. (22) Wtedy Żydzi mówili: Czyż sam się zabije, skoro mówi: Gdzie ja idę, wy przyjść nie możecie? (23) I powiedział do nich: Wy jesteście z niskości, a ja jestem z wysoka. Wy jesteście z tego świata, ja zaś nie jestem z tego świata. (24) Dlatego wam powiedziałem, że umrzecie w swoich grzechach. Bo jeśli nie uwierzycie, że ja jestem, umrzecie w swoich grzechach. (25) Wtedy zapytali go: Kim ty jesteś? I odpowiedział im Jezus: Tym, kim wam od początku mówię. (26) Wiele mam o was do powiedzenia i do sądzenia. Ale ten, który mnie posłał, jest prawdziwy, a ja mówię na świecie to, co od niego słyszałem. (27) Nie zrozumieli jednak, że mówił im o Ojcu. (28) Dlatego Jezus powiedział do nich: Gdy wywyższycie Syna Człowieczego, wtedy poznacie, że ja jestem, a nie czynię nic sam od siebie, ale mówię to, czego mnie nauczył mój Ojciec. (29) A ten, który mnie posłał, jest ze mną. Ojciec nie zostawił mnie samego, bo ja zawsze czynię to, co mu się podoba. (30) Gdy to mówił, wielu uwierzyło w niego. (31) Wtedy Jezus mówił do tych Żydów, którzy mu uwierzyli: Jeśli będziecie trwać w moim słowie, będziecie prawdziwie moimi uczniami. (32) I poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli. (33) Odpowiedzieli mu: My jesteśmy potomstwem Abrahama i nigdy nie służyliśmy nikomu. Jakże możesz mówić: Będziecie wolni? (34) Jezus im odpowiedział: Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam, że każdy, kto popełnia grzech, jest sługą grzechu. (35) A sługa nie mieszka w domu na wieki, lecz Syn mieszka na wieki. (36) Jeśli więc Syn was wyzwoli, będziecie prawdziwie wolni. (37) Wiem, że jesteście potomstwem Abrahama, lecz usiłujecie mnie zabić, bo moje słowo nie znajduje w was miejsca. (38) Ja mówię to, co widziałem u mego Ojca, a wy też robicie to, co widzieliście u waszego ojca. (39) Odpowiedzieli mu: Naszym ojcem jest Abraham. Jezus im powiedział: Gdybyście byli synami Abrahama, spełnialibyście uczynki Abrahama. (40) Lecz teraz usiłujecie mnie zabić, człowieka, który wam mówił prawdę, którą słyszał od Boga. Tego Abraham nie robił. (41) Wy spełniacie uczynki waszego ojca. Wtedy powiedzieli mu: My nie jesteśmy spłodzeni z nierządu. Mamy jednego Ojca - Boga. (42) Jezus im powiedział: Gdyby Bóg był waszym Ojcem, miłowalibyście mnie, gdyż ja od Boga wyszedłem i przyszedłem, a nie przyszedłem sam od siebie, ale on mnie posłał. (43) Dlaczego nie pojmujecie tego, co mówię? Dlatego że nie możecie słuchać mojego słowa. (44) Wy jesteście z waszego ojca - diabła i chcecie spełniać pożądliwości waszego ojca. On był mordercą od początku i nie został w prawdzie, bo nie ma w nim prawdy. Gdy mówi kłamstwo, mówi od siebie, bo jest kłamcą i ojcem kłamstwa. (45) A ponieważ ja mówię prawdę, nie wierzycie mi. (46) Któż z was obwini mnie o grzech? Jeśli mówię prawdę, dlaczego mi nie wierzycie? (47) Kto jest z Boga, słucha słów Bożych. Wy dlatego nie słuchacie, że nie jesteście z Boga. (48) Wtedy Żydzi mu odpowiedzieli: Czy nie dobrze mówimy, że jesteś Samarytaninem i masz demona? (49) Jezus odpowiedział: Ja nie mam demona, ale czczę mego Ojca, a wy mnie znieważacie. (50) Ja nie szukam swojej chwały. Jest ktoś, kto szuka i sądzi. (51) Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam: Jeśli ktoś będzie zachowywał moje słowa, nigdy nie ujrzy śmierci. (52) Wtedy Żydzi powiedzieli do niego: Teraz wiemy, że masz demona. Abraham umarł i prorocy, a ty mówisz: Jeśli ktoś będzie zachowywał moje słowa, nigdy nie skosztuje śmierci. (53) Czy ty jesteś większy od naszego ojca Abrahama, który umarł? I prorocy poumierali. Kim ty się czynisz? (54) Jezus odpowiedział: Jeśli ja sam siebie chwalę, moja chwała jest niczym. Mój Ojciec jest tym, który mnie chwali, o którym wy mówicie, że jest waszym Bogiem. (55) Lecz nie znacie go, a ja go znam. I jeślibym powiedział, że go nie znam, byłbym podobnym do was kłamcą. Ale znam go i zachowuję jego słowa. (56) Abraham, wasz ojciec, z radością pragnął ujrzeć mój dzień. I ujrzał, i radował się. (57) Wówczas Żydzi powiedzieli do niego: Pięćdziesięciu lat jeszcze nie masz, a Abrahama widziałeś? (58) Jezus im odpowiedział: Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam: Zanim Abraham był, ja jestem. (59) Wtedy porwali kamienie, aby w niego rzucać. Jezus jednak ukrył się i wyszedł ze świątyni, przechodząc między nimi, i tak odszedł.

Ewangelia Jana 8:1-59, Uwspółcześniona Biblia Gdańska

Ewangelia Jana rozdz. 7

(1) A potem Jezus chodził po Galilei. Nie chciał bowiem przebywać w Judei, bo Żydzi szukali sposobności, aby go zabić. (2) I zbliżało się żydowskie Święto Namiotów. (3) Wtedy jego bracia powiedzieli do niego: Odejdź stąd i idź do Judei, żeby twoi uczniowie widzieli dzieła, których dokonujesz. (4) Nikt bowiem nie czyni nic w ukryciu, jeśli chce być znany. Dlatego ty, jeśli takie rzeczy czynisz, objaw się światu. (5) Bo nawet jego bracia nie wierzyli w niego. (6) I powiedział do nich Jezus: Mój czas jeszcze nie nadszedł, ale wasz czas zawsze jest w pogotowiu. (7) Świat nie może was nienawidzić, ale mnie nienawidzi, bo ja świadczę o nim, że jego uczynki są złe. (8) Wy idźcie na święto, ja jeszcze nie pójdę na to święto, bo mój czas jeszcze się nie wypełnił. (9) Powiedziawszy im to, pozostał w Galilei. (10) A gdy jego bracia poszli, wtedy i on poszedł na święto, nie jawnie, ale jakby potajemnie. (11) A Żydzi szukali go podczas święta i mówili: Gdzie on jest? (12) I wiele szemrało się o nim wśród ludzi, bo jedni mówili: Jest dobry. A inni mówili: Przeciwnie, zwodzi ludzi. (13) Nikt jednak nie mówił o nim jawnie z obawy przed Żydami. (14) A gdy już minęła połowa święta, Jezus wszedł do świątyni i nauczał. (15) I dziwili się Żydzi, mówiąc: Skąd on zna Pismo, skoro się nie uczył? (16) Odpowiedział im Jezus: Moja nauka nie jest moją, ale tego, który mnie posłał. (17) Jeśli ktoś chce wypełniać jego wolę, ten będzie umiał rozeznać, czy ta nauka jest od Boga, czy ja mówię sam od siebie. (18) Kto mówi z samego siebie, szuka własnej chwały. Kto zaś szuka chwały tego, który go posłał, ten jest prawdziwy i nie ma w nim niesprawiedliwości. (19) Czy Mojżesz nie dał wam prawa? A żaden z was nie przestrzega prawa. Dlaczego chcecie mnie zabić? (20) Odpowiedzieli ludzie: Masz demona. Kto chce cię zabić? (21) Jezus im odpowiedział: Jeden uczynek spełniłem, a wszyscy się temu dziwicie. (22) Przecież Mojżesz dał wam obrzezanie (nie jakoby było od Mojżesza, ale od ojców), a w szabat obrzezujecie człowieka. (23) Jeśli człowiek przyjmuje obrzezanie w szabat, aby nie było złamane Prawo Mojżesza, to dlaczego gniewacie się na mnie, że w szabat całkowicie uzdrowiłem człowieka? (24) Nie sądźcie po pozorach, ale sądźcie sprawiedliwym sądem. (25) Wtedy niektórzy z mieszkańców Jerozolimy mówili: Czy to nie jest ten, którego chcą zabić? (26) A oto jawnie przemawia i nic mu nie mówią. Czy przełożeni rzeczywiście poznali, że to jest prawdziwie Chrystus? (27) Ale wiemy, skąd on pochodzi, lecz gdy Chrystus przyjdzie, nikt nie będzie wiedział, skąd jest. (28) Wtedy Jezus, nauczając w świątyni, wołał: I znacie mnie, i wiecie, skąd jestem. A ja nie przyszedłem sam od siebie, ale prawdziwy jest ten, który mnie posłał, którego wy nie znacie. (29) Lecz ja go znam, bo od niego jestem i on mnie posłał. (30) I usiłowali go schwytać, ale nikt nie podniósł na niego ręki, bo jeszcze nie nadeszła jego godzina. (31) A wielu z ludu uwierzyło w niego i mówiło: Gdy Chrystus przyjdzie, czyż uczyni więcej cudów, niż on uczynił? (32) Faryzeusze słyszeli, że tak ludzie o nim szemrali. I faryzeusze i naczelni kapłani posłali sługi, aby go schwytać. (33) Wtedy Jezus powiedział im: Jeszcze krótki czas jestem z wami, potem odejdę do tego, który mnie posłał. (34) Będziecie mnie szukać, ale nie znajdziecie, a gdzie ja będę, wy przyjść nie możecie. (35) Wówczas Żydzi mówili między sobą: Dokąd on pójdzie, że go nie znajdziemy? Czy pójdzie do rozproszonych wśród pogan i będzie nauczał pogan? (36) Cóż to za słowo, które wypowiedział: Będziecie mnie szukać, ale nie znajdziecie, a gdzie ja będę, wy przyjść nie możecie? (37) A w ostatnim, wielkim dniu tego święta, Jezus stanął i wołał: Jeśli ktoś pragnie, niech przyjdzie do mnie i pije. (38) Kto wierzy we mnie, jak mówi Pismo, rzeki wody żywej popłyną z jego wnętrza. (39) A to mówił o Duchu, którego mieli otrzymać wierzący w niego. Duch Święty bowiem jeszcze nie był dany, ponieważ Jezus nie został jeszcze uwielbiony. (40) Wielu więc z tych ludzi, słysząc te słowa, mówiło: To jest prawdziwie ten prorok. (41) A inni mówili: To jest Chrystus. Lecz niektórzy mówili: Czyż Chrystus przyjdzie z Galilei? (42) Czyż Pismo nie mówi, że Chrystus przyjdzie z potomstwa Dawida i z miasteczka Betlejem, gdzie mieszkał Dawid? (43) I tak z jego powodu nastąpił rozłam wśród ludu. (44) I niektórzy z nich chcieli go schwytać, ale nikt nie podniósł na niego ręki. (45) Wtedy słudzy wrócili do naczelnych kapłanów i do faryzeuszy, którzy ich zapytali: Dlaczego go nie przyprowadziliście? (46) Słudzy odpowiedzieli: Nikt nigdy nie mówił tak, jak ten człowiek. (47) I odpowiedzieli im faryzeusze: Czy i wy jesteście zwiedzeni? (48) Czy ktoś z przełożonych albo z faryzeuszy uwierzył w niego? (49) A to pospólstwo, które nie zna prawa, jest przeklęte. (50) Jeden z nich, Nikodem, ten, który przyszedł w nocy do niego, powiedział im: (51) Czy nasze prawo potępia człowieka, zanim go najpierw nie wysłucha i nie zbada, co czyni? (52) A oni mu odpowiedzieli: Czy i ty jesteś Galilejczykiem? Zbadaj i zobacz, że żaden prorok nie powstał z Galilei. (53) I poszedł każdy do swego domu.

Ewangelia Jana 7:1-53, Uwspółcześniona Biblia Gdańska

Ewangelia Jana rozdz.6

(1) Potem Jezus odszedł za Morze Galilejskie, czyli Tyberiadzkie. (2) A szedł za nim wielki tłum, bo widzieli cuda, które czynił na chorych. (3) I wszedł Jezus na górę, i usiadł tam ze swoimi uczniami. (4) A zbliżała się Pascha, święto żydowskie. (5) Wtedy Jezus, podniósłszy oczy i ujrzawszy, że mnóstwo ludzi idzie do niego, zapytał Filipa: Gdzie kupimy chleba, aby oni mogli jeść? (6) Ale mówił to, wystawiając go na próbę. Wiedział bowiem, co miał czynić. (7) Filip mu odpowiedział: Za dwieście groszy nie wystarczy dla nich chleba, choćby każdy z nich wziął tylko trochę. (8) Jeden z jego uczniów, Andrzej, brat Szymona Piotra, powiedział do niego: (9) Jest tu jeden chłopiec, który ma pięć chlebów jęczmiennych i dwie rybki. Ale cóż to jest na tak wielu? (10) Wtedy Jezus powiedział: Każcie ludziom usiąść. A było dużo trawy na tym miejscu. Usiedli więc mężczyźni w liczbie około pięciu tysięcy. (11) Wówczas Jezus wziął te chleby i podziękowawszy, rozdał uczniom, a uczniowie siedzącym. Podobnie i z tych rybek, ile tylko chcieli. (12) A gdy się nasycili, powiedział do swoich uczniów: Zbierzcie kawałki, które zostały, żeby nic nie przepadło. (13) Zebrali więc i napełnili dwanaście koszy kawałkami, które zostały z tych pięciu chlebów jęczmiennych po tych, którzy jedli. (14) A ci ludzie, ujrzawszy cud, który uczynił Jezus, mówili: To jest prawdziwie ten prorok, który miał przyjść na świat. (15) Wtedy Jezus, poznawszy, że mieli przyjść i porwać go, aby go obwołać królem, odszedł znowu sam jeden na górę. (16) A gdy był wieczór, jego uczniowie zeszli nad morze; (17) Wsiedli do łodzi i płynęli na drugi brzeg, do Kafarnaum. Było już ciemno, a Jezus jeszcze do nich nie przybył. (18) A kiedy powstał wielki wiatr, morze zaczęło się burzyć. (19) Gdy odpłynęli na około dwadzieścia pięć lub trzydzieści stadiów, ujrzeli Jezusa chodzącego po morzu i zbliżającego się do łodzi i zlękli się. (20) A on powiedział do nich: To ja jestem, nie bójcie się. (21) Wzięli go więc chętnie do łodzi i natychmiast łódź przypłynęła do ziemi, do której płynęli. (22) Nazajutrz ludzie, którzy byli po drugiej stronie morza, zobaczyli, że tam nie było innej łodzi, tylko ta jedna, do której wsiedli jego uczniowie, i że Jezus nie wsiadł do łodzi ze swoimi uczniami, ale jego uczniowie odpłynęli sami. (23) (Przypłynęły też inne łodzie z Tyberiady w pobliże tego miejsca, gdzie jedli chleb, gdy Pan złożył dziękczynienie.) (24) Gdy więc ludzie zobaczyli, że tam nie było Jezusa ani jego uczniów, wsiedli i oni do łodzi i przeprawili się do Kafarnaum, szukając Jezusa. (25) Kiedy znaleźli go po drugiej stronie morza, zapytali: Mistrzu, kiedy tu przybyłeś? (26) Jezus im odpowiedział: Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam: Szukacie mnie nie dlatego, że widzieliście cuda, ale dlatego, że jedliście chleb i nasyciliście się. (27) Zabiegajcie nie o pokarm, który ginie, ale o pokarm, który trwa ku życiu wiecznemu, który wam da Syn Człowieczy. Jego bowiem zapieczętował Bóg Ojciec. (28) Wtedy zapytali go: Cóż mamy robić, abyśmy wykonywali dzieła Boga? (29) Odpowiedział im Jezus: To jest dzieło Boga, abyście wierzyli w tego, którego on posłał. (30) Powiedzieli mu więc: Jaki znak czynisz, abyśmy widzieli i wierzyli tobie? Cóż czynisz? (31) Nasi ojcowie jedli mannę na pustyni, jak jest napisane: Chleb z nieba dał im do jedzenia. (32) Wtedy Jezus im odpowiedział: Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam: Nie Mojżesz dał wam chleb z nieba, ale mój Ojciec daje wam prawdziwy chleb z nieba. (33) Chlebem Boga bowiem jest ten, który zstępuje z nieba i daje światu życie. (34) Wtedy powiedzieli do niego: Panie, dawaj nam zawsze tego chleba. (35) I odpowiedział im Jezus: Ja jestem chlebem życia. Kto przychodzi do mnie, nie będzie głodny, a kto wierzy we mnie, nigdy nie będzie odczuwał pragnienia. (36) Ale wam powiedziałem: Chociaż widzieliście mnie, nie wierzycie. (37) Wszystko, co mi daje Ojciec, przyjdzie do mnie, a tego, który przyjdzie do mnie, nie wyrzucę precz. (38) Zstąpiłem bowiem z nieba nie po to, żeby czynić swoją wolę, ale wolę tego, który mnie posłał. (39) A to jest wola Ojca, który mnie posłał, abym nie stracił nic z tego wszystkiego, co mi dał, ale abym to wskrzesił w dniu ostatecznym. (40) I to jest wola tego, który mnie posłał, aby każdy, kto widzi Syna i wierzy w niego, miał życie wieczne, a ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym. (41) Wtedy szemrali Żydzi o nim, bo powiedział: Ja jestem chlebem, który zstąpił z nieba. (42) I mówili: Czyż to nie jest Jezus, syn Józefa, którego ojca i matkę znamy? Jakże więc on może mówić: Zstąpiłem z nieba? (43) Wtedy Jezus im odpowiedział: Nie szemrajcie między sobą. (44) Nikt nie może przyjść do mnie, jeśli go nie pociągnie mój Ojciec, który mnie posłał. A ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym. (45) Napisane jest u Proroków: I wszyscy będą wyuczeni przez Boga. Każdy więc, kto słyszał od Ojca i nauczył się, przychodzi do mnie. (46) Nie jakby ktoś widział Ojca, oprócz tego, który jest od Boga; ten widział Ojca. (47) Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam: Kto wierzy we mnie, ma życie wieczne. (48) Ja jestem tym chlebem życia. (49) Wasi ojcowie jedli mannę na pustyni, a poumierali. (50) To jest ten chleb, który zstępuje z nieba, aby ten, kto go je, nie umarł. (51) Ja jestem chlebem żywym, który zstąpił z nieba. Jeśli ktoś będzie jadł z tego chleba, będzie żył na wieki. A chleb, który ja dam, to moje ciało, które ja dam za życie świata. (52) Żydzi więc sprzeczali się między sobą i mówili: Jakże on może dać nam swoje ciało do jedzenia? (53) I powiedział im Jezus: Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam: Jeśli nie będziecie jeść ciała Syna Człowieczego i pić jego krwi, nie będziecie mieć życia w sobie. (54) Kto je moje ciało i pije moją krew, ma życie wieczne, a ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym. (55) Moje ciało bowiem prawdziwie jest pokarmem, a moja krew prawdziwie jest napojem. (56) Kto je moje ciało i pije moją krew, mieszka we mnie, a ja w nim. (57) Jak mnie posłał żyjący Ojciec i ja żyję przez Ojca, tak kto mnie spożywa, będzie żył przeze mnie. (58) To jest ten chleb, który zstąpił z nieba. Nie jak wasi ojcowie jedli mannę, a pomarli. Kto je ten chleb, będzie żył na wieki. (59) To mówił w synagodze, nauczając w Kafarnaum. (60) Wielu więc z jego uczniów, słysząc to, mówiło: Twarda to jest mowa, któż jej może słuchać? (61) Ale Jezus świadomy tego, że jego uczniowie o tym szemrali, powiedział do nich: To was obraża? (62) Cóż dopiero, gdybyście ujrzeli Syna Człowieczego wstępującego tam, gdzie był przedtem? (63) Duch jest tym, który ożywia, ciało nic nie pomaga. Słowa, które ja wam mówię, są duchem i są życiem. (64) Lecz są wśród was tacy, którzy nie wierzą. Jezus wiedział bowiem od początku, którzy nie wierzyli i kto miał go zdradzić. (65) I mówił: Dlatego wam powiedziałem, że nikt nie może przyjść do mnie, jeśli mu to nie jest dane od mojego Ojca. (66) Od tego czasu wielu jego uczniów zawróciło i więcej z nim nie chodziło. (67) Wtedy Jezus powiedział do dwunastu: Czy i wy chcecie odejść? (68) I odpowiedział mu Szymon Piotr: Panie, do kogo pójdziemy? Ty masz słowa życia wiecznego. (69) A my uwierzyliśmy i poznaliśmy, że ty jesteś Chrystusem, Synem Boga żywego. (70) Jezus im odpowiedział: Czy ja nie wybrałem was dwunastu? A jeden z was jest diabłem. (71) A to mówił o Judaszu Iskariocie, synu Szymona, bo on miał go zdradzić, będąc jednym z dwunastu.

Ewangelia Jana 6:1-71, Uwspółcześniona Biblia Gdańska